Jak firmy reklamują swoje produkty korzystając z wyborczej gorączki

Wybory za pasem. Wielkie święto demokracji, podczas którego decydujemy o przyszłym kształcie ojczyzny. Jednak ten czas, to nie tylko święto obywateli. Używanie mają również działy marketingu w licznych firmach, które nie mogą przepuścić tej chwili, gdy ludzie są nieco bardziej podatni na dowolną propagandę.

Dlatego marki wykorzystują każdą okazję, żeby podłączyć się do reklamowego szaleństwa, jakie ogarnia kraj przed każdymi wyborami. Rzućmy okiem na kilka przykładów, również z naszego podwórka.

Budweiser

Wybory w Stanach Zjednoczonych to czas wyjątkowego patriotycznego wzmożenia. Aż 93 proc. Amerykanów uznaje głosowanie za akt patriotyzmu. Skorzystała z tego ikoniczna amerykańska marka. Przy okazji wyborów prezydenckich w 2016 roku, Budweiser zmienił na pół roku nazwę swojego piwa na America.

Bisquick

Produkt firmy General Mills, to gotowa mieszanka składników, z której można zrobić ciasto do naleśników. Nikt, kto ma dostęp do mleka, jajek, mąki i wody nie potrzebuje takiego gotowca, ale niektórzy cenią sobie wygodę i korzystają z tego typu rozwiązań.

General Mills wykorzystał hasło kandydata Trumpa „Make America Great Again” i ruszyło w krainę mediów ze swoją wersją „Make America Pancakes Again”. Zamiast robić gofry (waffles), róbcie naleśniki (pancakes). Krótki spot reklamowy wyjaśnia wszystko

Jeep

W czasie gdy za oknem Republikanie naparzają się z Demokratami, fajnie dostać głos od branży reklamowej, który zamiast dzielić ludzi, próbuje ich łączyć.

W reklamie zatytułowanej „Free to Be”, widzimy ludzi, których różnią poglądy. A właściwie naklejki na zderzaki. Jedni kochają zwierzęta, inni wolą do nich strzelać, kolejni mówią „kto nie z nami, ten przeciw nam”, a jeszcze inni, że razem lepiej. W tle leci piosenka uwielbianego w Stanach Cata Stevensa „If you want to sing out, sing out” a całość kończy się hasłem, że to co nas łączy jest silniejsze od tego, co nas dzieli. Aż się robi cieplej na sercu.

7-Eleven

Podczas wyborów prezydenckich w 2012 roku, 7-Eleven uruchomiło własne głosowanie pod nazwą 7-Election. Klienci mogli wybrać napój w kubku czerwonym, oddając tym samym symboliczny głos na Mitta Romneya, albo kubek niebieski, równoznaczny z głosem na urzędującego prezydenta Obamę. Wyniki były aktualizowane codziennie na specjalnej stronie.

Kampania była skuteczna, pozwoliła ludziom zaangażować się nie tylko w picie słodkich napojów, ale również na pokazanie, kogo popierają. Wystarczyły kubki w dwóch kolorach.

Heaven Hill Distilleries

Bardzo podobną akcję przeprowadził producent burbonów. Wprowadził dwa typy alkoholi: Red State Bourbon i Blue State Bourbon. Jednocześnie zostały uruchomione dwie strony na Facebooku, na których klienci mogli wspierać swoją frakcję. A za każdego lajka, którego dostawała którakolwiek z tych stron, firma przekazywała dolara na rzecz organizacji Veterans of Foreign Wars.

Doritos

Akcja producenta chipsów była praktycznie akcją społeczną. Na terenie amerykańskich kampusów rozstawiono automaty, które na pierwszym ekranie pytały chętnych do zakupu, czy zarejestrowali się na liście wyborczej. Po wybraniu odpowiedzi „nie”, automat wydawał nieoznakowaną paczkę chipsów bez smaku, po czym pozwalał rozpocząć proces rejestracji.

Na koniec dwa przykłady z krajowego podwórka. 

Pizza Portal

Pizza Portal proponuje pizzę ze zniżką 15 proc. I właściwie do takiej obniżki żadne wybory nie są potrzebne, ale serwis poszedł troszeczkę dalej. Do wyboru jest pięć rodzajów pizzy, o nazwach Małgorzata Serowa, Dżordż Dablju Bejkon, Grzegorz Schabowy, Janusz Kebs-Mieszany i Jan Maria-Rolka. Akcja odbywa się pod nazwą Kampania Wyborna. 

Ibuprom

Z kolei producent środka przeciwbólowego, reklamuje go jako "idealnego kandydata na wyborczy ból głowy". W ramach akcji wystartował serwis wyborybezbolu.pl, na którym znajdziemy informację o tym, że co trzeci Polak cierpi na ból głowy, gdy myśli o nadchodzących wyborach parlamentarnych. Można się tylko zastanawiać, czy z powodu nadmiaru kandydatów, czy na myśl o poziomie debaty przedwyborczej. Jest tam też krótki film, na którym pani psycholog tłumaczy, jak zrozumieć skąd pochodzi ból "wyborczy" i jak sobie z nim radzić. 

Jak widać, nic nie krępuje wyobraźni działów kreatywnych. Podejrzewam, że nawet w obliczu klimatycznej albo jądrowej apokalipsy, będziemy mogli obejrzeć paczkę nowych reklam poświęconych tej tematyce. 


/
/artykul/5683/jak-firmy-reklamuja-swoje-produkty-korzystajac-z-wyborczej-goraczki

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Cookies. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.